|
Wielu dziwi się, że do ciebie przemawiam. Czynię to oczywiście, aby ci ukazać moją pokorę.
Jak bowiem serce nie cieszy się z powodu choroby jakiegoś członka, dopóki nie wyzdrowieje, i wtedy dopiero raduje się z wyzdrowienia, tak i ja jestem gotowa przyjąć od razu każdego, kto szczerze i z dobrą wolą skruchy ucieknie się do mnie, bez względu na to, jaki byłby jego grzech. Nie zważam na to, ile zgrzeszył, ale z jaką intencją i wolą powraca. Ja przez wszystkich nazywana jestem Matką miłosierdzia. Miłosierną faktycznie uczyniło mnie, córko moja, miłosierdzie Syna mego. Ja razem z Nim jestem współczująca. Dlatego biedny, kto choć może, nie ucieka się do miłosierdzia. Ty zatem przyjdź, córko moja, aby ukryć się pod moim płaszczem, zewnętrznie niewiele wartym, ale wewnętrznie użytecznym z trzech powodów.
Po pierwsze, że zachowa cię od burzowego wichru. Po drugie, że uratuje cię przed zimnem, które powoduje skostnienie. I po trzecie, że obroni cię przed deszczem. Płaszczem tym jest moja pokora. Kochającym świat wydaje się on niegodny uwagi i nie wart zabiegania. Czy jest bowiem coś bardziej godnego pogardy, niż kiedy ktoś nazwie cię głupią, a ty nie rozgniewasz się i nie odegrasz się? Cóż jest bardziej głupiego, niż zostawić wszystko i wszystkiego potrzebować? Cóż bardziej bolesnego dla ludzi światowych niż ukrywać obelgi, wszystkim ufać, uważać się za najbardziej niegodnego i najniższego ze wszystkich? Taka, córko moja, była moja pokora. Ona była moją radością, całą moją wolą, ukierunkowaną nie na przyjemność, ale na Syna mego.
Otóż ta pokora, prawdę mówiąc, przynosi mi korzyść z trzech powodów. Zachowuje mnie od skażonego i burzowego wichru, to znaczy od pogardy i obelg ze strony ludzi. Jak bowiem burzowy i gwałtowny wicher uderza w człowieka zewsząd i warunkuje każdy jego krok, tak człowiek, który nie ma cierpliwości i nie rozważa o rzeczach przyszłych, z łatwością odpowiada na zniewagi i ziębnie w miłości.
Lecz ten, kto uważnie wpatruje się w moją pokorę, niech myśli o tym, co czułam ja, Pani wszystkich, niech szuka mojej, a nie swojej chwały. Niech rozważa, że słowa to tylko wiatr, a od razu będzie miał z tego korzyść. Dlaczego ludzie światowi tak niecierpliwie reagują na słowa i na zniewagi, jeśli nie z tego powodu, że szukają własnej chwały, a nie chwały Boga, i nie ma w nich pokory, ponieważ ich oko jest zaćmione grzechami? Dlatego, choć sprawiedliwość pisana mówi, że nie powinno się słuchać słów obraźliwych bez powodu, to jednak cnotliwe i pożyteczne jest usłyszeć wszystko, a potem znieść to cierpliwie dla Pana.
Ponadto pokora moja ratuje mnie przed zimnem, które pali, to znaczy przed przyjaźnią cielesną. Istnieje bowiem taka przyjaźń, że kocha się człowieka w rzeczach doczesnych. Jest to przyjaźń tych, którzy mówią tak: „Ty dajesz mi pokarm teraz, a ja dam go tobie, bo nieważne dla mnie, kto będzie cię karmił po mojej śmierci. Ty dajesz mi zaszczyt teraz, a ja daję go tobie, choćby niewielki, nie przejmując się tym, jakie zaszczyty będą później”. Taka przyjaźń jest chłodna, pozbawiona ciepła Boga, sztywna niczym zmrożony śnieg, jeśli idzie o miłość i współczucie dla bliźniego w potrzebie. Taka przyjaźń jest pozbawiona nagrody. Kiedy bowiem rozpierzchnie się towarzystwo i usunie się stoły, rozpadnie się także wszelka korzyść przyjaźni, pozbawiona jakiejkolwiek przyszłości. Kto natomiast naśladuje moją pokorę, czyni dobrze wszystkim z miłości do Boga: tak przyjaciołom, jak nieprzyjaciołom. Przyjaciołom, bo są wytrwali w oddawaniu czci Bogu; nieprzyjaciołom, bo są stworzeniami Boga i być może kiedyś staną się dobrzy.
Wreszcie naśladowanie mojej pokory broni przed deszczem i brudną wodą, która pochodzi z chmur. Skąd bowiem nadciągają chmury, jeśli nie z płynu i pary pochodzących z ziemi, które unosząc się ku niebu razem z ciepłem, gęstnieją w górze i tak skrywają w sobie trzy rzeczy, a mianowicie grad, deszcz i śnieg? Ta chmura oznacza ciało człowieka, które rodzi się z nieczystości. Również ciało, tak jak chmura, ma w sobie trzy rzeczy: słuch, wzrok, dotyk. Ponieważ ma wzrok, pragnie tego, co widzi, rzeczy dobrych, ładnej twarzy, rozległych posiadłości.
A czym są te wszystkie rzeczy, jeśli nie deszczem pochodzącym z chmur, które plamią duszę pragnieniem zysku, nadmierną troską o rzeczy, poruszeniem próżnych myśli, bólem z powodu utraty rzeczy już posiadanych? Ponieważ ciało ma ponadto słuch, chętnie słucha własnych pochwał, przyjaźni światowej. Słyszy wszystko, co podoba się ciału i szkodzi duszy. A wszystko to, czymże jest, jeśli nie śniegiem, który zaraz się topi, wychładza duszę w stosunku do Boga i czyni opornym na pokorę? Ponieważ w końcu ciało ma dotyk, chętnie odczuwa przyjemności zewnętrzne i odpoczynek cielesny; a to czymże jest, jeśli nie gradem, zmrożonym z brudnych wód, który czyni duszę jałową na rzeczy duchowe, skłaniającą się raczej ku rzeczom światowym i chętną zażywać rozkoszy zmysłowych?
Dlatego każdy, kto chce przed tym się obronić, niech ucieka się do mojej pokory i niech ją naśladuje. Ona obroni go przed pożądliwością wzroku, aby nie pragnął rzeczy niedozwolonych. Ona obroni go przed przyjemnościami słuchu, aby nie ulegał kłamstwu. Obroni go też przed rozkoszami ciała, aby nie dał się złym poruszeniom.
Powiadam ci, że moja pokora jest zaiste jak płaszcz, który rozgrzewa tych, co go noszą nie tylko teoretycznie, ale faktycznie. Tak samo nie przynosi pożytku moja pokora temu, kto o niej myśli, ale nie przykłada się, żeby ją naśladować jak wzór. Dlatego, córko moja, staraj się nosić tę pokorę, ponieważ kobiety świata noszą płaszcze, które z zewnątrz są piękne, ale wewnętrznie przynoszą niewielki pożytek lub nie przynoszą żadnego.
Odrzuć zupełnie ten rodzaj odzienia, ponieważ dopóki nie będzie dla ciebie godna pogardy miłość świata i nie będziesz stale myślała o miłosierdziu Boga względem ciebie i o twojej wdzięczności ku Niemu, dopóki nie będziesz stale pamiętać o rzeczach, jakie uczyniłaś i jakie czynisz, i na jaki wyrok i sąd możesz za nie zasłużyć, dopóty nie będziesz mogła w żaden sposób otrzymać płaszcza mojej pokory.
Dlaczego tak się uniżyłam i w jaki sposób wysłużyłam sobie tak wielką łaskę, jeśli nie przez to, że myślałam i wiedziałam, iż sama z siebie nie istnieję i nie posiadam niczego, lecz wszystko pochodzi od mego Dobroczyńcy i Stwórcy? Dlatego, córko moja, uciekaj się do płaszcza mojej pokory i miej świadomość, że jesteś większą grzesznicą niż inni. Bo choć widzisz, że niektórzy są źli, nie wiesz, czym będą jutro ani z jaką intencją i poznaniem działają, przez słabość czy rozmyślnie. Dlatego nigdy nie stawiaj siebie ponad drugimi i nikogo nie potępiaj w sercu swoim.
|